niedziela, 21 września 2014

Rozdzał 5



Gdy tylko zapięłam pasy rozejrzałam się po białym wnętrzu mercedesa. Obok mnie na tylnim siedzeniu siedział Harry który pisał do kogoś smsa przeczesując przy tym swoje włosy, ohhh. Nie, wcale mi się to nie podoba. Z przodu na miejscu masażera siedział blondyn o niesamowicie błękitnych oczach w których można było utonąć.W ręce trzymał butelkę guinnessa z której brał małe łyki. Kierowcą był chłopak o hebanowych włosach, który co jakiś czas zaciągał się papierosem. Dym rozprzestrzeniał się po całym samochodzie przez co drażnił moje nozdrza, w pewnym momencie muzyka ucichła a blondyn odwrócił się z uśmiechem na twarzy.
   -Cześć, jestem Niall a to Zayn.Jak brzmi Twoje imię słonko?-zapytał zabawnie poruszając brwiami przez co cicho się zaśmiałam. Chłopak ukazał śnieżnobiały rząd zębów oczekując aż mu odpowiem.
   -Jestem Kristin miło mi Was poznać- odwzajemniłam uśmiech, zauważyłam jak Zayn uśmiecha się do mnie w lusterku i wyrzuca niedopałek  papierosa za okno.Chłopaki prowadzili konwersację o jakimś meczu a ja udawałam, że chociaż trochę rozumiem na czym polega spalony. Ciężko mi to szło więc spojrzałam za okno, szczerze? Nie znam się na okolicach Londynu jednak wydaje mi się, że już dawno wyjechaliśmy  ze stolicy. Na dworze padało i było strasznie ciemno, wyciągnęłam telefon i spojrzałam na godzinę. 23.18 hym, tata pewnie się martwi co? W sumie to teraz jestem pod jego opieką. A może nie zauważył,że mnie nie ma? Jak przez ostatnie 17 lat? A co jeżeli NAPRAWDĘ nic go nie obchodzę? A co jeżeli mu zależy i teraz będzie mnie szukał? Kristin. Myśl logicznie przecież to nigdy nie nastąpi. W pewnym momencie merdeces zatrzymał się pod ogromnym klubem z którego dudniła głośna muzyka. Gdy wysiedliśmy z samochodu przejrzałam się w przednim lusterku. O mój Boże, moje ubrania są wilgotne a na dodatek nie pasują na imprezę. Moje włosy również prowadziły swoje własne życie, odstawały na każdą stronę jaka tylko istnieje a na dodatek lekko się pofalowały . Od paru lat prostuję włosy aby tego uniknąć. Weszliśmy do klubu, moim oczom ukazał się widok pijanych albo zaćpanych ludzi. Kilkanaście par które praktycznie uprawiały seks w kątach sali. Wzdrygnęłam się na samą myśl o tym i podeszłam bliżej Nialla. Usiedliśmy przy jednym ze stolików po czym Harry poszedł po drinki dla każdego. Jednak... ja nie piję...nie mogę im tego powiedzieć bo mnie wyśmieją. Może alkohol nie jest wcale taki zły? Po paru minutach zauważyłam jak z tłumu wyjawia się burza loków, dostałam ogromnego czerwonego drinka z 3 słomkami. Wyglądał naprawdę ślicznie jednak ile w nim jest procentów? Kristin nie myśl o tym, jesteś na imprezie w końcu!
   -Gdzie jest Louis?- zapytał Harry pijąc swoje piwo obserwując jakąś tańczącą parę. Poważnie? Ta laska jest prawie rozebrana.
   -Został z El w domu, coś tam jej jest. Pewnie okres ma- odpowiedział Zayn śmiejąc się. Co jest śmiesznego w tym, że kobieta ma okres? Upiłam kolejnego łyka napoju i poczułam jak przez moje ciało przebiega dziwne mrowienie. Upiłam kolejnego i zrobiło mi się od razu cieplej, z każdym łykiem drink było coraz smaczniejszy a ja coraz lepiej czułam się w towarzystwie chłopaków.
   -Idziemy tańczyć!- oznajmił Harry chwytając moją rękę zaciągając mnie na sam środek parkietu. No i co teraz? Nie potrafię tańczyć! A zwłaszcza w klubie, znaczy nigdy nie tańczyłam w klubie oprócz jednych urodzin w kawiarni. Dobra lepiej będzie jak nie będę się jeszcze bardziej pogrążać. Jakimś cudem nasz taniec wyszedł nawet w porządku, zgaduję, że to dzięki małej ilości alkoholu we krwi przez który byłam trochę bardziej odważna niż zazwyczaj. Tańczyłam z Harrym przez godzinę po czym dołączyli się do nas chłopaki. Tańczyliśmy we czwórkę i było naprawdę zabawnie, Niall co jakiś czas robił bardzo dziwne pozy a Zayn udawał, że potrafi tańczyć. Przepraszam Zayn jednak.. tancerza z Ciebie nie będzie. Koło 2 w nocy wyszliśmy z klubu, wszyscy byliśmy trzeźwi jednak bardzo weseli. Podeszliśmy do auta i nagle w mojej głowie zapaliła się ogromna czerwona dioda, Zayn pił. Kto będzie niby prowadził samochód? Wszyscy stanęliśmy przed samochodem, Mulat zaczął palić papierosa a ja zamarzałam, dosłownie. Zobaczyłam jak Harry ściąga swoją bluzę i daje mi ją przez co został jedynie w bluzce z krótkim rękawem i skórzanej kurtce
   -Dziękuję- powiedziałam zakładając bluzę która byłą ogromna, sięgała mi aż  do połowy ud a rękawy były tak długie, że zakrywały moje palce. Poważnie?
   -Pod jaki adres jedziesz Kristin?- zapytał Niall wybierając numer taksówki.
   -Yhm, wiesz, to skomplikowane- zaczęłam się jąkać
   -To znaczy?- powiedział Zayn wpuszczając dym.
   -Bo wiesz, jestem tutaj tylko jeden dzień i na dodatek nie pamiętam adresu domu i nie mam do nikogo numeru- poczułam jak moje policzki płoną. Jakie to żenujące, jak można nie wiedzieć gdzie się mieszka? Chłopaki jedynie wymienili spojrzenia i uśmiechnęli się.
   -Posłuchaj wziąłbym Cię do siebie jednak nie do końca mam dzisiaj warunki, moja dziewczyna jest chora i nie chciałbym jej obudzić, przepraszam- powiedział mulat drapiąc się po głowie
   -Możesz pojechać ze mną, mam dodatkową sypialnie- wypalił nagle Niall a na jego twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Blondyn jest naprawdę słodki, czuję się przy nim bezpiecznie wiec dlaczego by nie? Jutro od rana zacznę szukać drogi do domu, po ciemku i tak nic nie zdziałam. Po paru minutach przyjechały 2 taksówki. Pożegnaliśmy się, ja z Niallem wsiedliśmy do jednej taksówki a chłopaki do drugiej. Z blondynem śmialiśmy się całą drogę opowiadając różne śmieszne historie, że nawet nie zauważyliśmy gdy żółty pojazd zatrzymał się. Niall zapłacił kierowcy i wysiedliśmy przed ogromną willą. Chwila! Ogromna brama, droga usypana z kamyczków, nawet ta złota kołatka. Co do cholery?!
   -Mieszkasz tutaj?- wydusiłam z siebie idąc za nim
   -Tak, dlaczego?-powiedział chłopak przekręcając klucz w drzwiach. No pięknie. Kto to jest?
   -Jak Ty właściwie masz na nazwisko Kristin? Może to nam pomoże w odnalezieniu adresu Twojego- mówił blondyn ściągając swoje czarne vansy
   -Już nie trzeba. Jestem Kristin Collins- powiedziałam patrząc na twarz blondyna. Z twarzy Nialla   zniknął uśmiech. Zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół. Dobrze, pomyślmy logicznie kto to może być? Kogo ja oszukuję?  Czy to może być mój brat?. Usłyszeliśmy kroki z salonu po czym w drzwiach ujrzeliśmy tatę.
   - Niall to Ty? Krisitn! Tak bardzo się o Ciebie martwiliśmy!- powiedział mężczyzna pocierając ręką czoło.
   -Doprawdy? A kiedy miałeś zamiar mi powiedzieć, że mam brata?- zapytałam oschle patrząc na Nialla który był tak samo zszokowany jak ja.
   -Ja, ja, ustaliłem z Twoją mamą, że, że tak będzie lepiej- zaczął się jąkać.
   - To jest moja siostra?!Powiedziałeś mi,że cała nasza rodzina zginęła 17 lat temu! - krzyknął blondyn wchodząc po schodach. Brian podszedł bliżej mnie i zrobił krzywą minę.
   -Piłaś? Kristin masz tylko 18 lat! Twoja mama na pewno nie była by zadowolona!- Dlaczego miesza w to wszystko mamę? Rzuciłam mu krótkie spojrzenie i wyminęłam go. Powiedziałam ciche ,,odwal się "i weszłam po schodach do pokoju. Niall jest moim bratem? Jak to w ogóle możliwe? Czuję wstręt do taty, że nic mu nie powiedział. Rzuciłam się na łóżko i zmęczona całym dniem po prostu zasnelam



Witam!

A więc... Oto 5 rozdział. Szczerze mówiąc rozdział ani trochę mi się nie podoba. Napisałam chyba z 5 wersji tego rozdziału i żadna nie wyglądała tak jak chciałam. Jednak od ostatniego rozdziału minęły już dwa tygodnie i stwierdziłam, że muszę już dodać następny. Więc jest :D mam nadzieję, że nie usnęliście czytając go :))) A no i dziękuję za 6 komentarzy *.* Było mi tak miiiło :))) Mam nadzieję, że pod tym rozdziałem będzie równie dużo. Dobrze, już nie zanudzam :)

3 komentarze:

  1. Hej miśku! Przepraszam, że dopiero teraz komentuje. Przeczytałam wczoraj, ale byłam zbyt zmęczona by komentować. Jak zwykle przesadzasz, rozdział mi się podoba chociaż mógłby być nieco dłuższy, ale rozumiem Cię.
    Cóż troszkę inaczej to sobie wyobrażałam, po tych twoich spoilerach, ale twoja wersja bardziej mi się podoba ;3 Masz takie fajne błędy haha ^.^ Musisz trochę się czasem skupić skarbie <3 haha Nie no kocham to opowiadanie i w zupełności nie rozumiem, dlaczego tak je obrażasz, w sumie siebie też. Powinnam Cię kopnąć za to w tyłek xD Mam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się o wieeeele szybciej. Pozdrawiam i całuje.
    ~Loczek^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! ;*************
    Po pierwsze przepraszam, że dopiero teraz komentuję rozdział, ale miałam problemy z komputerem (zresztą widać to po mojej aktywności na moim blogu...) mam nadzieję, że mi wybaczysz ;***
    Po drugie: rozdział super! Współczuję Kristin i Niallerowi też... W końcu nie na co dzień dowiadujemy się, że osoba z którą się zabawiliśmy na imprezie to nasze rodzeństwo... Nie mam pojęcia co teraz może dziać się z ich uczuciami... Jedno jest pewne- nie jest to coś przyjemnego...
    Po trzecie: Z niecierpliwością czekam na nn!
    Całuję Lilka ;****************

    OdpowiedzUsuń
  3. nie moge się doczekać kolejnych odcinków

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K