piątek, 5 września 2014

Rozdział 4



Po kilkudziesięciu minutach wierzchem dłoni otarłam łzy i wolno podniosłam się z ogromnego drewnianego łóżka. Podeszłam do walizki, wyjęłam z niej jeansy i białą koszulkę. Nie miałam ochoty  rozpakować  walizki , więc poszłam prosto do łazienki, która na szczęście znajdowała się na przeciwko mojego pokoju. Po paru minutach moje ciało oblała ciepła fala wody i moje mięśnie od razu się rozluźniły. Ubrałam się a włosy spięłam w roztrzepanego koka. Tym razem na twarz nałożyłam korektor by chociaż trochę ukryć fakt, że płakałam. Trochę pudru, lekko podkręcone rzęsy, nic nowego. Wolnym krokiem zeszłam po szklanych schodach do salonu rozglądając się na wszystkie strony. To nie jest dom jakiś bandytów, Kristin! - brzmiał cichy głosik w mojej głowie. W salonie zobaczyłam Eve która czytała jakiś magazyn popijając kawę a na kanapie wygodnie rozłożonego tatę, który oglądał mecz Manchester United vs Manchester City.
   -Wychodzę, idę się rozejrzeć po okolicy- oznajmiłam ubierając czarne botki. Zarzuciłam na siebie brązowy płaszcz i wyszłam z domu. Moje ciało od razu owiało zimne powietrze. No tak, nie zapominajmy, że jest grudzień. Zapięłam szczelniej płaszcz i założyłam kaptur bo jak wiadomo, w Londynie wciąż pada, bez względu na porę roku. Szłam wolno słuchając muzyki, w okolicy nie było nic ciekawego, mnóstwo domów, placów zabaw, parków. Poczułam wibrację telefonu, na wyświetlaczu pojawiła się jedna wiadomość.
   **Od Rebecca**
  ,,Kristin! Jak u Ciebie? Jak się czujesz? Możesz zadzwonić?
Uśmiechnęłam się i wybrałam numer do przyjaciółki odebrała po 2 sygnałach.
   -Hej i jak tam w Londynie? Jak z tatą?- zasypała mnie milionem pytań.
   - Rebecca, wszystko okey. Powiedz lepiej co z mamą?- powiedziałam siadając na ławce
   -Z mamą wszystko okey, bardziej martwię się o Jacka- w jej głosie było wahanie. Martwi się o Jacka? Niby dlaczego? Martwi się bardziej chłopakiem niż matką po wypadku?
   -Co z nim?- westchnęłam.
   - Odkąd wyjechałaś zmienił się, wychodzi coraz częściej, nie rozmawia ze mną, spotyka się z kimś, nie chce mnie ze sobą zabierać. Nie wiem co mam robić, może kogoś ma?- mówiła spanikowanym głosem. Przewróciłam oczami i wstałam z ławki wchodząc w jakąś uliczkę.
   -Przejdzie mu, to jest Jack, wiesz o tym, on ma różne wahania nastroju.- usłyszałam jakiś głos w tle, przyjaciółka oznajmiła mi, że musi kończyć . Schowałam telefon do kieszeni spodni i wolnym krokiem szłam wzdłuż ulicy. Zastanawiałam się nad moimi relacjami z tatą, czy w ogóle jakieś są? Dlaczego Eve tak bardzo chce się ze mną zaprzyjaźnić? Będzie coś z tego miała? A może po prostu chce być miła? Jakie dzieci mają? Dlaczego Jack zachowuje się dziwnie? Nawet jak na niego to dziwne. W pewnym momencie wpadłam na kogoś i znalazłam się w kałuży. Przeklnęłąm pod nosem i podniosłam głowę. Ujrzałam wysokiego bruneta o zielonych oczach, który wyciąga do mnie rękę.
   -Strasznie Cię przepraszam, nie zauważyłem Cię- zaczął się tłumaczyć, ja jednak skupiłam się na jego idealnych rysach twarzy. Był idealny, przez deszcz pojedyńcze loki przykleiły mu się do czoła przez co wyglądał na prawdę uroczo. Miał na sobie skórzaną kurtkę i czarne spodnie. Nieziemski widok. Jednak, po chwili zorientowałam  się, że chłopak wciąż coś mówi a ja się na niego cały czas patrzę!
   -Ehm.... wszystko okey?- powiedział rozbawiony chłopak przeczesując ręką włosy, nie znam go jednak już uwielbiam ten ruch. TO dziwne? Ta scena jest jak z komedii romantycznych których tak bardzo nienawidzę. Jednak, skoro komedie romantyczne to co się z tym wiąże?Egh! Kristin! Przestań nie znasz go!
   -Co? tak, tak dziękuję- powiedziałam zmieszana poszukując innego celu do patrzenia niż jego idealna twarz.
   -Za co? Dziękujesz mi, że wepchnąłem Cię do kałuży?- zapytał wyraźnie rozbawiony chłopak. Zdałam sobie sprawę z tego jakie głupie rzeczy mówię i po prostu posłałam mu uśmiech.
   -W ramach przeprosin zapraszam Cię na herbatę- oznajmił chłopak. Szliśmy wąskimi uliczkami rozmawiając w sumie o niczym. Dowiedziałam się, że chłopak ma na imię Harry, ma 20 lat i mieszka razem z przyjaciółmi. Między słowami wyszło, że jest członkiem One Direction, ja oczywiście spaliłam buraka bo nie zorientowałam się, że to jest TEN Harry. Nigdy nie interesowałam się zbytnio tym zespołem, nie wiem dlaczego. Po jakiś 10 minutach weszliśmy do bardzo przytulnej kawiarenki. Usiedliśmy przy stoliku najbliżej kaloryfera, gdzie prawie przytuliliśmy się do źródła ciepła. Zdjęłam płaszcz i powiesiłam go na oparciu krzesła, z kieszeni wyjęłam telefon i przejrzałam się. Wyglądam koszmarnie! Włosy roztrzepane w każdą stronę, nos czerwony z zimna, jednym słowem koszmar. Harry zaczął mi się przyglądać, chciałam zapytać o co mu chodzi jednak podeszła kelnerka. Dziewczyna miała niebieski fartuszek z którego wyjęła mały notes i długopis. Uśmiechnęła się zalotnie do chłopaka i przyjęła zamówienie. Styles nie przestawał mi się przyglądać, po jakimś czasie zrobiło się to dość krępujące.
   -Harry, wiem, że wyglądam koszmarnie ale nie musisz mi się tak przyglądać- powiedziałam w pewnej chwili podciągając rękawy swetra do łokci, kaloryfer robi swoje.
   -Wyglądasz ślicznie- oznajmił i uśmiechnął się do mnie ukazując rząd śnieżnobiałych zębów. W tym momencie dziewczyna przyniosła nam napoje, pewnie usłyszała co chłopak powiedział ponieważ zabijała mnie wzrokiem. Poczułam jak moje policzki stają się czerwone więc szybko upiłam łyka herbaty. Rozmawiałam z Harrym przez bardzo długi czas, ani ja ani chłopak nie zwracaliśmy uwagi na godzinę. Kiedy ja i Harry prowadziliśmy rozmowę w najlepsze podeszła do nas kelnerka oznajmiając, że musi zamykać. Na zewnątrz zapanował zmrok, zrobiło się bardzo ciemno oraz zimno. Zorientowałam się, że nie mam numeru telefonu do taty, nie wiem gdzie jestem i na pewno nie trafię sama do domu. Zaczęłam się nerwowo rozglądać by spróbować sobie przypomnieć z której strony przyszłam z chłopakiem. Niestety nic to nie dało bo wszystko wyglądało tak samo, Harry najwidoczniej zauważył moje zdenerwowanie.
   -Kristin wszystko dobrze?- powiedział wkładając ręce do kieszeni.
   -Tak, znaczy nie do końca. Nie za bardzo wiem jak mam trafić do domu- powiedziałam i zaśmiałam się lekko. Chłopak spojrzał na mnie i zaśmiał się razem ze mną. Rozmawialiśmy gdy nagle podjechał czarny mercedes. Zza czarnej szyby wyjawiła się głowa blondyna uśmiechająca się do mojego towarzysza.
   -Harry! Wsiadaj! Monster czeka!- krzyknął blondyn, po chwili jednak zawiesił wzrok na mnie i posłał mi ciepły uśmiech.
   -Ty też możesz z nami jechać- powiedział puszczając mi oczko. Nie, nie mogę. Jestem pierwszy dzień w Londynie jeżeli z nimi pojadę to tata będzie się martwił. Jeżeli jednak nie pojadę zostanę sama na ulicy. Rozważając te dwie opcje, pojechanie z nimi było bardziej rozsądne. Pokiwałam głową i szepnęłam do Harrego.
   -Co to jest monster?- zapytałam bardzo cicho patrząc na chłopaka. Styles uśmiechnął się i otworzył mi drzwi od samochodu.
   -To klub słonko- powiedział i puścił mi oczko. Jadę do klubu z chłopakami których nie znam? Świetnie, mam nadzieję, że nic złego z tego nie wyniknie.


Witam!!!

A więc... tak... rozdział ZNÓW spóźniony. Przepraszam! Jednak bardzo trudno było mi napisać ten rozdział ponieważ, miałam nalot gości xD Więc nie za bardzo miałam dostęp do komputera, a jak już miałam to musiałam zrobić jakieś zadanie domowe. Właśnie! Rozpoczęła się szkoła ;-; Jakie wrażenia po pierwszym tygodniu? Mam nadzieję, że ktokolwiek skomentuje ten rozdział. Wiem, że nie jest zbytnio ciekawy jednak pisałam go na prawdę na szybko. Kristin poznała Harrego,jak wrażenia? :D Jej, już nie zanudzam. <33333

6 komentarzy:

  1. Nie przesadzaj! Rozdział jest fajny! Jestem ciekawa co wyniknie z ich wspólnej zabawy w klubie... Robi się naprawdę coraz ciekawiej. Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.
    Całuję Lilka ;*******************

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś głupia haha Rozdział, jak zwykle niesamowicie świetny, a ty jak zwykle przesadzasz. Wydaje się być taki krótki ;< Ale rozumiem, że już ci się odechciało po tylu nieudanych próbach napisania go. Jack, Jack, Jack. Kocha naszą Kristin haha W ogóle ta końcówka zabrzmiała, tak jakoś..groźnie czy coś. Podoba mi się i wcale nie krzyczę <3
    Pisz szybko kolejny miśku. Weeeeeny ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Nie wiedzialam ze tak fajnie piszesz :) nie moge sie juz doczekac kolejnego rozdzialu, ktory napewno bedzie swietny! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite zwroty akcji, coraz więcej intrygujących wątków... Rzeczywiście, robi się coraz ciekawiej! Ada

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawie i interesująco no pięknie ja bym tak nie napisała ogromny szacun czekam na dalsze wydarzenia jestem ciekawa co się będzie działo.tak wciągające aż chce się czytać.Ada

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne opowiadanie! Każdy rozdział jest coraz ciekawszy i już nie mogę się doczekać następnego :D
    Asia <3

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K